Kompleks ma na imię Rekord!

TEKST
13 maja 2015 , 19:54
Kompleks ma na imię Rekord!

W środę bialska Stal po raz czwarty w III lidze śląsko-opolskiej zagrała z Rekordem. Po raz czwarty przegrała!

 

BKS Stal – Rekord Bielsko-Biała 0:1 (0:0)

Bramka:
0:1 Sobik (47')

Żółta kartka:
Caputa
 

BKS Stal: Kozik, Dzionsko, Sornat (62. Szczurek), Dancik, Zdolski, Iskrzycki (62. Luke), Sobala, Czaicki (76. Szumilas), Karcz, Brychlik, Wiśniewski (76. Caputa)
 

Rekord: Góra, Rucki, Żołna, Maślorz, Szymański (90. Małyjurek), Profic, Szędzielarz, Kubica, Sikora (73. Gaudyn), Sobik (77. Waliczek), Olszowski (77. Woźniak)


W 32. kolejce III ligi śląsko-opolskiej bialska Stal rozegrała kolejne spotkanie derbowe. Tym razem przeciwnikiem podopiecznych trenera Rafała Góraka był Rekord Bielsko-Biała. Co ciekawe w ostatnich trzech spotkaniach pomiędzy oboma ekipami trzykrotnie wygrywali piłkarze z Cygańskiego Lasu. Nic więc dziwnego, że czerwono-żółto-zieloni w środę chcieli przełamać serię Rekordu.

Pierwsza połowa środowego spotkania nie dostarczyła wielu emocji. Groźnych sytuacji w polach karnych nie było wcale, a i pięknych akcji trudno było się dopatrzeć. Gra toczyła się głównie w środku boiska, a żaden z zespołów nie zdecydował się na ryzyko zaatakowania przeciwników większą liczbą graczy. W 15. minucie po dobrym kontrataku gospodarzy na bramkę Rekordu strzelał Mariusz Sobala, jednak jego uderzenie zostało zablokowane. Dziesięć minut później Pawła Górę próbował zaskoczyć Kamil Karcz, ale strzelił wysoko nad bramką. W końcówce pierwszej połowy dwa celne strzały oddali goście, ale uderzenia Adriana Olszowskiego i Mieczysława Sikory były zbyt słabe, by Krzysztof Kozik miał z nimi jakiekolwiek problemy.

Druga połowa była już ciekawsza. Wszystko dlatego, że już na jej początku Rekord objął prowadzenie. Do piłki tuż przy narożniku pola karnego doszedł Marek Sobik i strzelił na bramkę BKS. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców i wpadła do bramki obok interweniującego Kozika. Podopieczni trenera Rafała Góraka rzucili się do odrabiania strat. W 52. minucie strzał Karcza był jeszcze bardzo niecelny, ale dziewięć minut później pomocnikowi bialskiej Stali zabrakło trochę szczęścia. Po podaniu od Marcina Czaickiego ograł obrońców i strzelił „rogalem” w długi róg. Na postrunku był jednak bramkarz Rekordu, któremy udało się wypiątkować piłkę. W 72. minucie BKS powinien doprowadzić do remisu. Piłkę z prawej strony dośrodkował na długi słupek Przemysław Brychlik, a akcję zamykał zupełnie niepilnowany Damian Zdolski. Niestety kapitan bialskiej Stali z kilku metrów nie trafił do niemal pustej już bramki. W 82. minucie po niezłej akcji gospodarzy, bliski szczęścia był Uzoma Luke, jednak stojąc tuż przed bramką nie potrafił trafić czysto w piłkę. Cztery minuty później po rzucie wolnym w polu karnym Rekordu mocno się zakotłowało. Dwa strzały oddał Seweryn Caputa, ale pierwszy z nich został zablokowany, a drugi był niecelny. Goście rzadko kontratakowali, ale w końcówce spotkania mieli ku temu kilka okazji. Po jednej z takich szybkich akcji na strzał zdecydował się Szymon Szymański i do szczęścia zabrakło mu niewiele, gdyż piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki BKS. Mimo doliczonych minut wynik spotkania nie uległ już zmianie. Po raz czwarty z rzędu bialska Stal nie znalazła recepty na Rekord i musiała pogodzić się z porażką.